Z okazji urodzin armeńskiego Megafona Uli estoński Megafon składa życzenia spełnienia marzeń, szczelnych okien i nieprzemakalnej wanny. Jubilatce dedykowana jest też piosenka - tradycyjne "Sto lat" w wykonaniu dwóch uroczych Estonek:
Palju õnne, Ula!!!
wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta - wersja beta -
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Armenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Armenia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 7 września 2010
środa, 25 sierpnia 2010
Przyjaźń gruzińsko- polska
piątek, 6 sierpnia 2010
Armenia- pierwsze wrażenia
No i jestem.
Na razie cięzko coś napisac. Muszę trochę ochłonąc, przywyknąc. Ale nie cofnęłam się o 20 lat, tylko o jakieś 50...
Szalony taxi driver dowiózł mnie ze stolicy do miejsc przeznaczenia/ wygnania. 150km pokonaliśmy w niecałe 2h. A drogi takie w stylu polskim, tylko jeszcze więcej dziur. No i czasem krówki na drodze. I trochę po angielsku, trochę po europejsku jeżdżą- oba pasy dobre. Budynek, w którym mieszkam wygląda jak potrzęsieniu ziemi. Następnego by już nie przetrwał. Kombinacja rur, rurek i rureczek jest niesamowita. Jako architekt jestem pod wielkim wrażaniem.
Mieszkanko przytulne, jest łóżko i kanapa z dziurami (schowane pod stylową kapą). Łazienka robi wrażanie. Wanna się kiwa jak się do niej wejdzie. Umywalka też niezbyt stabilna. Na szczęście muszla klozetowa daje radę. Żeby uruchomic wodę trzeba najpierw odkręcic kurek, a potem włożyc wtyczkę do kontaktu. Koniecznie w tej kolejności, pewnie żeby rury nie wybuchły. Pralki brak.
W Stepanavanu wyłączają latarnie o 24tej. Generalnie przy jedynym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną muszę zawsze skręcac w prawo...
Na razie cięzko coś napisac. Muszę trochę ochłonąc, przywyknąc. Ale nie cofnęłam się o 20 lat, tylko o jakieś 50...
Szalony taxi driver dowiózł mnie ze stolicy do miejsc przeznaczenia/ wygnania. 150km pokonaliśmy w niecałe 2h. A drogi takie w stylu polskim, tylko jeszcze więcej dziur. No i czasem krówki na drodze. I trochę po angielsku, trochę po europejsku jeżdżą- oba pasy dobre. Budynek, w którym mieszkam wygląda jak potrzęsieniu ziemi. Następnego by już nie przetrwał. Kombinacja rur, rurek i rureczek jest niesamowita. Jako architekt jestem pod wielkim wrażaniem.
Mieszkanko przytulne, jest łóżko i kanapa z dziurami (schowane pod stylową kapą). Łazienka robi wrażanie. Wanna się kiwa jak się do niej wejdzie. Umywalka też niezbyt stabilna. Na szczęście muszla klozetowa daje radę. Żeby uruchomic wodę trzeba najpierw odkręcic kurek, a potem włożyc wtyczkę do kontaktu. Koniecznie w tej kolejności, pewnie żeby rury nie wybuchły. Pralki brak.
W Stepanavanu wyłączają latarnie o 24tej. Generalnie przy jedynym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną muszę zawsze skręcac w prawo...
Armenia- zapraszam na salony
Subskrybuj:
Posty (Atom)














